Grupa Oto:     Bolesławiec Brzeg Dzierzoniów Głogów Góra Śl. Jawor Jelenia Góra Kamienna Góra Kłodzko Legnica Lubań Lubin Lwówek Milicz Nowogrodziec Nysa Oława Oleśnica Paczków Polkowice
Środa Śl. Strzelin Świdnica Trzebnica Wałbrzych WielkaWyspa Wołów Wrocław Powiat Wrocławski Ząbkowice Śl. Zgorzelec Ziębice Złotoryja Nieruchomości Ogłoszenia Dobre Miejsca Dolny Śląsk

Bolesławiec
Niewyjaśniona zbrodnia…

     autor:
Share on Facebook   Share on Google+   Tweet about this on Twitter   Share on LinkedIn  
Spisane wspomnienia osób, przybywających w pierwszych miesiącach po zakończeniu drugiej wojny światowej do Bolesławca, przywołują ponury obraz naszego miasta z tamtych lat, zasypanego wtedy w centrum stertami gruzu i straszącego wypalonymi oczodołami okien zrujnowanych kamienic. Kiedy zapadał mrok, poszarpane mury majaczyły złowrogo na tle granatowego nieba, a gdzieś wśród obcych jeszcze i nieznanych zaułków od czasu do czasu słychać było strzały.
 Niewyjaśniona  zbrodnia…

 Niewyjaśniona  zbrodnia…
kliknij na zdjęcie, aby powiększyć. Niewyjaśniona  zbrodnia…
kliknij na zdjęcie, aby powiększyć. Niewyjaśniona  zbrodnia…
kliknij na zdjęcie, aby powiększyć.

Ich echo tłukło się pomiędzy tajemniczymi zakamarkami zniszczonych domów. Przybywało jednak śmiałków, którzy postanowili związać swój los z nadbobrzańskim, wiekowym grodem, gdzie mimo powolnej stabilizacji życia co jakiś czas dochodziło do zdarzeń, rujnujących wątłe poczucie bezpieczeństwa polskich osadników, wywołując trwożliwe komentarze i siejąc lęk.

Tak było, gdy w wyniku detonacji zginęło kilka osób z Zarządu Miejskiego, pomagających w pracach żniwnych latem 1945 roku. Zraniony wtedy ciężko pierwszy, powojenny burmistrz Bolesławca zmarł wkrótce w szpitalu.

Krzepnące życie społeczne i gospodarcze wymagało uruchamiania niezbędnych urzędów i placówek administracji, którym przydzielano różne ocalałe obiekty. Część biur mieściła się doraźnie w lokalach, służących wcześniej jako zwykłe mieszkania. Przedstawicielstwo rolne zajęło dom przy obecnej ulicy Komuny Paryskiej, należący wcześniej do niemieckiego właściciela tartaku.

Tu pracował przybyły z zawłaszczonych przez Sowietów Kresów Wschodnich II Rzeczypospolitej były zawodowy oficer, człowiek prawy, głęboko zakorzeniony w narodowych tradycjach patriotycznych, przedwojenny porucznik, osobiście odznaczony za wkład w dzieło odzyskania i utrwalenia wolności Polski przez samego Józefa Piłsudskiego.

Do zrujnowanego miasta przyjechał już w 1945 roku z Grodna, gdzie w żołnierskiej mogile na tamtejszym cmentarzu pozostał jego ojciec. Cała niemal rodzina porucznika brała udział w skazanym w PRL-u na niebyt wydarzeniu z wrześniowych walk 1939 roku – heroicznej obronie Grodna przez polską ludność cywilną i naszych żołnierzy, między innymi z 31 Batalionu Wartowniczego. Stawili oni w dniach 20 – 22 września zacięty opór sowieckiej Grupie Konno-Zmechanizowanej Iwana Bołdina. Wobec niekorzystnego dla Polski przebiegu wojny przygotowanie obrony miasta i jej prowadzenie przejęli komendant Rejonu Uzupełnień Grodno major Benedykt Serafin oraz wiceprezydent miasta Roman Sawicki. Wielkim bohaterstwem wykazali się wtedy miejscowi gimnazjaliści, broniący barykad Grodna.

Rodzina kresowych przybyszów zamieszkała w Bolesławcu w maleńkim domku, stojącym na zapleczu dużego budynku przy skrzyżowaniu ulicy Warszawskiej z ulicą Gdańską. W lutym 1948 roku stąd na legnickie zebranie Stronnictwa Ludowego wyruszył dawny wojskowy, pełniący funkcję sekretarza tej partii w Bolesławcu.

Ale twórcy „jedynie słusznego kierunku przemian dziejowych” w Polsce nie sprzyjali chłopskiemu ugrupowaniu, dla wielu wręcz solą w oku była sympatia, jaką cieszył się w środowisku rolników ich bolesławiecki przywódca. Jak wspominała jego córka, ojciec nie wrócił do domu na noc. Mimo wywołanego tym faktem niepokoju nikt nie spodziewał się najgorszego.

Niestety, następnego dnia do drzwi zapukał mężczyzna w kolejarskim mundurze, przynosząc rodzinie straszną wiadomość – ojciec został zamordowany. Jak twierdzono później, stało się to najprawdopodobniej w czasie przesiadki w okolicach Legnicy. Rano kolejarze znaleźli na torowisku zamarznięte zwłoki człowieka w granatowym płaszczu z niemal całkowicie odciętą od tułowia głową. Przy zamordowanym leżała jego teczka, w której oprócz paru dokumentów było też kilka zakrwawionych banknotów. Kolor płaszcza zmylił początkowo ludzi, znajdujących ciało. Sądzili, że mają do czynienia z zabitym pracownikiem PKP…

Pogrzeb był manifestacją rolników, którzy tłumnie odprowadzali z kościoła na cmentarz trumnę. Śledztwo w tej sprawie szybko umorzono, nie znajdując sprawców zbrodni. Zrozpaczonej rodzinie „życzliwie” poradzono, by dla własnego bezpieczeństwo zapomniała o całej sprawie – a zwłaszcza nie próbowała na własną rękę szukać winnych. Jak się wyrażono – mogło to być dla nich niebezpieczne…

Od tamtych dni minęło wiele lat, czas zapewne bezpowrotnie zniweczył możliwość znalezienia sprawców zbrodni. Córka zamordowanego oficera straszną, a jednocześnie bezcenną pamiątkę po ojcu – banknoty, noszące ślady jego krwi - przechowała przez długie dekady …


Zdzisław Abramowicz



Dzisiaj
Poniedziałek 24 czerwca 2024
Imieniny
Danuty, Jana, Janiny

tel. 660 725 808
tel. 512 745 851
reklama@otomedia.pl


otojeleniagora.com © 2007 - 2024 Otomedia sp. z o.o.
Redakcja  |   Reklama  |   Otomedia.pl